Prtner serwisu - kobieta.wp.pl Znajdź sklep

Słońce: przyjazna bomba termojądrowa. Czy wiesz, czym jest, co nam daje i jak się przed nim chronić?

Udostępnij Tweetnij Wykop
Słońce to mała, karłowata, niezbyt gorąca, niezbyt szybko obracająca się gwiazda na peryferiach jednej z milionów galaktyk. Ale i tak nie byłoby bez niego życia na Ziemi.

Małe, ciasne, ale własne
Postawmy sprawę jasno. Z kosmicznego puntu widzenia takie obiekty jak nasze Słońce są powszechne jak ziarnka piasku na pustyni:

- Słońce jest gwiazdą. Taką samą, jakich widzimy miliony na niebie. Jest do bólu typowe i podobne do 70-80 proc. gwiazd w naszej galaktyce – mówi prof. dr hab. Paweł Rudawy z Wydziału Fizyki i Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego. I dodaje: - To mała, karłowata, niezbyt gorąca, niezbyt szybko obracająca się gwiazda na peryferiach jednej z milionów galaktyk, które znajdują się w obserwowalnej przez nas części wszechświata.

Nawet jeśli Słońce jest czymś powszechnym w skali kosmosu, to jednak z naszego, ziemskiego punktu widzenia, jest absolutnie niezwykłe. Prof. Rudawy określa je jako coś w rodzaju przyjaznej bomby wodorowej:

- Słońce świeci i jest tak gorące dlatego, że w jego centrum zachodzą w sposób stabilny reakcje termonuklearne – 4 jądra wodoru łączą się w jedno jądro helu. A ponieważ jądro helu jest minimalnie lżejsze niż te cztery wodoru, nadmiar masy uwalnia się w postaci energii. Dzieje się tak zgodnie z jedynym równaniem, które znają absolutnie wszyscy i zdarza się, że pisane bywa nawet na płotach: E=mc2. Jeśli ginie nam masa, to musi się pojawić energia. W przypadku Słońca, w ciągu każdej sekundy ponad 600 mln ton wodoru zamienia się w hel i wskutek tego pojawia się energia powstała z 4 mln ton masy. To właśnie nią "świeci" słońce – opowiada profesor.

SOLANO

Słoneczna energia
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że całą energię i wszystkie jej nośniki, które mamy do dyspozycji na Ziemi, zawdzięczamy Słońcu.

- Jeżeli tankujemy samochód lub zapalamy gaz w kuchence, to też dzięki niemu – tłumaczy prof. Rudawy. - Energia zgromadzona w paliwach kopalnych, takich jak gaz ziemny czy ropa naftowa, ale również węgiel brunatny czy drzewny, to nic innego, jak zmagazynowana w formie związków chemicznych energia słoneczna. Została ona miliony lat temu zaabsorbowana przez organizmy żywe, do tej pory leżała w ziemi, a teraz z niej korzystamy. Jedyna energia na Ziemi, która nie pochodzi od Słońca, to ta ukryta w materiałach radioaktywnych.

A czy zastanawialiście się kiedykolwiek, dlaczego np. budowlańcy na drogach mają na sobie akurat żółto-zielone kamizelki ostrzegawcze? Dlaczego na żółto malowane są przedmioty w przestrzeni publicznej?

- Ze względu na parametry słonecznej plazmy, najwięcej promieniowania słonecznego jest emitowane w paśmie widzialnym. Czyli takim, jakie my widzimy w postaci żółtozielonych promieni – tłumaczy prof. Rudawy. – W związku z tym nasze oczy w trakcie milionów lat ewolucji przystosowały się najlepiej właśnie do tego pasma światła. Znacznie gorzej widzimy np. kolor niebieski czy czerwony.

Nasze oczy są jednak tak zbudowane, że nie widzimy wszystkich rodzajów promieniowania, np. ultrafioletu. A w tych pasmach długości fal Słońce jest również bardzo aktywne. Częściowo są one zatrzymywane przez np. warstwę ozonową czy atmosferę. Zdarzają się okresy bardzo silnych rozbłysków na Słońcu, które wiążą się właśnie ze zwiększoną emisją promieni UV czy Rentgena. Nie widzimy ich, a tymczasem mają olbrzymi wpływ na rozmaite zjawiska zachodzące na Ziemi.

- Często nie zdajemy sprawy, z jakimi monstrualnymi zjawiskami mamy do czynienia – tłumaczy prof. Rudawy. - Taki pojedynczy, typowy rozbłysk na słońcu oznacza, że w ciągu kilku, kilkunastu minut, zostaje uwolniona energia rządu 1025-1026 dżuli. Co oczywiście nic nam nie mówi, ale to tyle, co 2,5 mld megaton trotylu. Tylko dlatego, że jesteśmy oddaleni od Słońca o te 150 mln km i Ziemia ma swoją atmosferę, jonosferę i magnetosferę, jesteśmy w stanie w ogóle coś takiego przetrwać.

- Na szczęście Słońce działa w sposób przewidywalny, rządzą tam normalne prawa fizyki i jesteśmy pewni, że żadna katastrofa nam nie grozi. Mogę to nawet dać na piśmie – śmieje się profesor.

Soczewki polaryzacyjne

gołym okiem
soczewki tac

W nadmiarze szkodliwe
Jakkolwiek Słońcu zawdzięczamy zarówno nasze życie, jak i cywilizację, to również musimy nauczyć się, jak się przed nim chronić:

- Choć Słońce jest do życia na Ziemi niezbędne, to jednocześnie bardzo przyspiesza proces starzenia się skóry i wpływa na procesy karcynogenezy – wyjaśnia prof. zw. dr hab. n. med. Anna Woźniacka, kier. Katedry i Kliniki Dermatologii i Wenerologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. I dodaje: - Oczywiście, nie powinno się go całkowicie unikać, bo przecież wiemy, że poprawia nasz nastrój i wygląd, a ponadto jest najważniejszym źródłem witaminy D. Złotym środkiem musi być rozsądek. Nigdy nie powinniśmy dopuścić do poparzenia. Udokumentowano, że u osób, które jako dzieci zostały oparzone, częściej rozwija się czerniak.

- Synteza witamina D, czyli największego pozytywu, jaki daje Słońce, przy odsłoniętej skórze trwa od 10 do 12 minut – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski z warszawskiego Centrum Onkologii, Instytutu im. M. Skłodowskiej Curie. - Ekspozycja na promienie słoneczne powyżej tego czasu uszkadza skórę - a zwłaszcza taka powodująca pojawienie się rumienia, który jest pierwszym stopniem oparzenia. Żeby być dobrze zabezpieczonym, trzeba powtarzać nakładanie kremu z filtrem przeciętnie co 3-4 godziny i po każdym wyjściu z wody. Gdyby każdy tak robił, to 4-osobowa rodzina, która wyjeżdża na 1-2 tyg. nad morze potrzebowałaby 6 kg kremu – podsumowuje prof. Rutkowski.

Źródło: Solano

Niezbędna ochrona oczu
- Ekspozycja na promieniowanie UV jest głównym czynnikiem ryzyka wystąpienia nowotworów skóry, ale także przyspiesza jej starzenie i może powodować uszkodzenie oczu (np. zaćmę) – mówi prof. Rutkowski. Stąd latem bardzo powinniśmy zwracać uwagę na ochronę także ich.

Jednymi z najbardziej zaawansowanych technologicznie okularów na rynku, których soczewki w 100 proc. zatrzymują szkodliwe promieniowaniem UV, są produkty firmy Solano. Będą to zarówno okulary z soczewkami TAC z filtrem polaryzacyjnym; soczewkami polikarbonowymi dużo bardziej wytrzymałymi niż standardowe; czy soczewkami Mirror HD, które selektywnie filtrują niebieskie światło, co gwarantuje ostry obraz i maksymalną ochronę oczu oraz blokadę intensywnych odbić światła. Niezależnie od tego, które wybierzemy, wszystkie one mają filtry UV 400 zapewniające pełną ochronę w naszej strefie klimatycznej.

Źródło: Solano

Szczególnie interesujące są również przeciwsłoneczne nakładki na normalne okulary korekcyjne o nazwie Clip–On. Dostępne na rynku modele są wykonane z nowego materiału o nazwie ultem, do tej pory wykorzystywanego głównie przy wytwarzaniu kokpitów samolotowych. Jest bardzo lekki i elastyczny, a przy tym wytrzymały i, co bardzo ważne, hipoalergiczny. Oprawy mogą być również wykonane z innych, nowoczesnych materiałów: ultralekkiego TR90, również hipoalergicznego monelu czy stali nierdzewnej. Nakładki Clip–On są niezwykle przydatne, jeśli ochronę oczu musimy łączyć z koniecznością używania okularów korekcyjnych. Mają nie tylko filtr UV 400, ale także filtr polaryzacyjny. W niektórych modelach dodatkowo znajdziemy także powłokę "mirror" (tzw. lustrzanka). Ona także dodatkowo redukuje ilość światła przepuszczanego przez soczewkę, a następnie wpadającego do oka.

Źródło: Solano

Zimny kawałek skały
Choć trzeba się przed nim chronić; choć z punktu widzenia wszechświata nie jest niczym wyjątkowym, to nie ma wątpliwości, że bez Słońca byłoby tak, jak kiedyś w spocie pewnego kandydata na prezydenta – nie byłoby niczego.

- Ziemia byłaby tylko zimnym kawałkiem skały lecącym w kosmosie – ocenia prof. Rudawy. - To dzięki Słońcu nasza planeta nadaje się do zamieszkania. I tak będzie przez następne 1–1,5 mld lat. Później prawdopodobnie stanie się zbyt gorące, by dało się na Ziemi mieszkać. Ale to zbyt odległa perspektywa, by było się czym przejmować.

Udostępnij Tweetnij Wykop